Przy okazji przymusowej izolacji nosi mnie straszliwie. W rezultacie robię szydełkową Meridę Tęczowego Kota, a na druty wskoczyły Whirl into the Matrix Intensywnie Kreatywnej oraz Mixed Up Shawl Nicoli Green.
Jest jeszcze szal w odcinkach z Otulove, ale chwilowo poszedł w odstawkę, bo coś mi źle wychodzą oczka wyciągane. Zdjęcia nie będzie. Przynajmniej dopóki się nie przeproszę z robótką ;)
Dzięki Herbimanii przypomniałam sobie niedawno, że mam kupiony wzór na Viajante. W rezultacie na druty wskoczyła tęczowa Nako Angora Luks Color.
Niestety przed samym końcem części robionej na płasko okazało się, że włóczka ma supełek, a kolory są połączone w niewłaściwą stronę. Miałam do wyboru odwinąć kawałek z zewnątrz i połączyć przy odpowiednim kolorze lub spruć i zrobić od nowa. Wybrałam drugie rozwiązanie i jestem już po pierwszych okrążeniach.
Nie udało mi się z postanowieniem "jeden wpis na tydzień", ale przez trzy kolejne weekendy miałam występy i nie miałam już siły na nic.
Jednak nie jest tak, że nic robótkowego się nie dzieje.
Męczę część mozaikową z zeszłorocznego wyzwania całorocznego u OtuLove. Zdecydowanie nie lubimy się z tą metodą dziergania, więc nie będę ciągnąć całych 10 cm, bo nerwów mi nie starczy.
W lutowych mitenkach z Patons Baby4ply Pure Wool zostało schować nitki i ozdobić. Jestem z nich dumna, bo robiłam dwie naraz metodą magic loop. Nawet kciuki :)
Marcowe wyzwanie to kapcie. Wzięłam na nie motek Nako Sport Wool, ale mam wrażenie, że może mi nie starczyć. Chyba będę musiała się przejść do pasmanterii.