Po pierwsze zachwyciłam się ciastem. Upiekłam je według
przepisu z bloga SAME DOBRE RZECZY i stwierdzam, że jest to bardzo dobra rzecz. Do dzisiejszego zdjęcia ocalały tylko trzy moje kawałeczki, bo zjedli swoje porcje w tempie błyskawicznym :)
Po drugie zachwyciłam się miniaturowymi dziełami sztuki dziewiarskiej :)
Czyż nie są cudne?
Strona autorki tutaj.
A moje rzeczy się robią i robią, tylko wykończyć jakoś się nie chcą. Przynajmniej te, które nie są przeznaczone na candy oraz wymiankę z FB. W rezultacie nie mam jeszcze do pokazania nic gotowego. Ale nie poddaję się, a pomaga mi w tym ALAnerv. Fakt, że ręki mi nie wyleczy, bo zespół cieśni uleczalny nie jest, ale funkcjonowanie powoli się poprawia :)
W odpowiedzi na komentarze:
Kasia - Dziękuję za polubienie strony :) Co do myszek, to myślę, że bardzo trudne nie są. Mysia rodzina ma łapki wyrabiane bezpośrednio na ciele (takie bąbelki jakby robione z jednego oczka i ponownie do niego redukowane), a łapki myszki z puddingiem są robione
i-cordem (na początku jest trochę trudno się przyzwyczaić do takiego przerabiania, ale teraz już już odruchowo robię kolejne rzędy)
Plekousa - Też tak myślę :)
Aneladgam - Zgadzam się, aż się człowiek sam uśmiecha na jego widok :)
agutek_b - Jeśli wygrasz, a nie będziesz się mogła zdecydować, co wybrać, to zawsze mogę zrobić losowanie :)
Mika - To mała Mandragora, ale jest grzeczna, więc krzyczeć nie będzie ;)
kati777 - Na razie myszka jest w planach, ale może zdążę przed świętami :)
kot&malenstwo - Tak, to cukierek kukurydziany :)
Magda Iksińska - Zapraszam do kolejki, jak najbardziej :)
Miałam już zakończyć ten wpis, ale trafiłam na to - muszę sobie taki zrobić ♥