Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosplay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosplay. Pokaż wszystkie posty

24 sierpnia 2015

Jesiennie

Ostatnio wzięło mnie na przetwory. Wszystko przez koleżanki z pracy, które często wspominają o ogórkach, nalewkach czy śliwkowej nutelli. W rezultacie poszukałam trochę w internecie, zrobiłam parę zakupów i oto wyniki.



Tu akurat bezprzepisowa dynia z jabłkiem i pomarańczą. Po napełnieniu trzech słoików zostało mi trochę, więc schowałam do lodówki, żeby panowie sobie zjedli teraz. Rzekomo dobre wyszło.


Śliwkowa nutella zwana też czekośliwką. Wykorzystałam ten przepis, ale chyba następnym razem dodam trochę mniej cukru.
Wyczytałam, że w ten sam sposób można zrobić czekowiśnię, więc kupiłam dziś owoce i będę drylować, a później je zamrożę, bo nie chce mi się dziś smażyć.


Likier czekoladowy z cynamonem według tego przepisu. Wyszło trochę więcej niż widać, ale nadwyżki już prawie nie ma.

A na koniec coś z zupełnie innej beczki, czyli chwalę się mężem, który zrobił mi pasek i torebkę do stroju na Copernicon :)


Spódnica ze zdjęcia też należy do stroju, koszulka oczywiście nie. Mam trochę problem z ogarnięciem kwestii góry, butów, peruki i soczewek. Obym zdążyła, bo czasu coraz mniej.

2 sierpnia 2015

Powoli do przodu

Ostatnio praca kradnie mi czas, a pogoda dobre samopoczucie, ale to nie znaczy, że porzuciłam bloga czy robótkowanie. Czerwona chusta ostatnio powiększyła się o kilka rzędów, a strój na Copernicon wzbogacił się o kilka elementów.


Poszukiwania spódnicy (w sklepie z odzieżą używaną) oraz dzwoneczków (w pudełkach z biżuteryjnymi przydasiami) zakończyły się sukcesem :)


Zrobiłam sporo frędzli. Głównie z próbek włóczek, które dostawałam przy okazji różnych zamówień.


Kupiłam ścinki skór i teraz mąż robi mi torebkę i podwójny pasek :) Możliwe, że powstanie coś jeszcze, bo całkiem sporo mamy tych "odpadów".

Do Coperniconu jeszcze ok. półtora miesiąca, więc chyba starczy mi czasu na dopracowanie pozostałych elementów. Zwłaszcza, że mimo wcześniejszych planów chyba jednak nie pojadę na Polcon, bo już drugi weekend upływa mi pod znakiem bólu głowy oraz wypadałoby zmniejszyć wydatki, bo jeszcze nie kupiłam soczewek, peruki i sandałów, a wyjazd na konwent też swoje kosztuje.
I na koniec mała reklama: żeby nie pogubić się przy tworzeniu stroju, zainstalowałam sobie na tablecie aplikację Cosplanner, w której zapisuję wszystkie planowane elementy. Mimo mego wrodzonego nieogarnięcia nawet się sprawdza :)

1 maja 2015

Koralikuję

Praca nad strojem wymaga poświęceń. Zwłaszcza, gdy elementem stroju są sznury, frędzle i pasma koralików. Zaczęłam od pasemek.



Nie wszystkie skończą jako element stroju. Na przykład białe zrobiłam z myślą o spince z kwiatem, listkami, koralikami i łańcuszkami.

Pani Wiking chwilowo została odłożona na bok, bo nie bardzo wiem jak zrobić jej włosy, żeby wyglądały jak chcę. Muszę też przemyśleć kwestię peleryny, paska, rąk, miecza i tarczy. Chyba powinnam to sobie jakoś rozrysować. A że koralików chwilowo mam dość, bo zeza zbieżnego dostaję od prób przełożenia cieniuśkiej żyłki przez niewiele grubszą igłę, więc dziś chyba się zajmę chowaniem nitek w starszych robótkach, żeby móc się nimi w końcu pochwalić ;)

Miłego długiego weekendu (choć pogoda nie jest najlepsza) :)

23 września 2014

Zlot taki dobry, cosplay taki udany

W miniony weekend razem z synem pojechałam na Copernicon. Początkowo strasznie zjadały nas nerwy, bo pierwszy raz mieliśmy uczestniczyć w konkursie na najlepszy cosplay z uniwersum Dory Wilk. Syn miał o tyle lepiej, że przebranie się za Witkaca bardzo skomplikowane nie jest, ja natomiast stanęłam przed problemem "choćbym pękła, nie skończę wszystkiego zgodnie z planem". W rezultacie jeszcze w pociągu robiłam wiązanie do pelerynki, a ostatnie trzy paznokcie malowałam pod ławką tuż przed rozpoczęciem konkursu, starając się nie myśleć o wiązaniu paska, które nas przerosło. A później... Później nagle okazało się, że wygrałam :D Wszyscy uczestnicy dostali książki i cudne grafiki Magdaleny Babińskiej, Aneta Jadowska przeczytała nam pierwszy rozdział szóstego tomu przygód Dory i poszliśmy pod Krzywą Wieżę, gdzie robiliśmy sobie zdjęcia a Basia Karlik zagrała Kołysankę Dory Wilk.

Witkac i chochlik pod Krzywą Wieżą
Więcej zdjęć ze zlotu znajdziecie tutaj. Nasze niestety w większości kompletnie nie nadają się do publikacji, bo zapomnieliśmy przestawić aparat na tryb sportowy, a z emocji trzęsły nam się ręce.

Po zlocie planowaliśmy pójść na punkt o Tesli, ale musieliśmy uporać się z bagażami i zająć jakieś miejsce w szkole noclegowej. Trochę smutek, ale może jeszcze kiedyś na niego trafimy. Ogólnie kilka punktów nam przepadło (np. z powodu konieczności jedzenia - trzeba by zwalczyć ten zgubny nałóg ;) ), ale wysłuchaliśmy prelekcji Anety o morderczych duetach i o tym, dlaczego nie lubi Zmierzchu, byliśmy na pokazie Opowieści z Nyanii: Drużyna kocenia, syn zapoznał się z iGraniem z gruzem (ja w tym czasie słuchałam prelekcji Zwierza o Sherlocku) oraz był na spotkaniu autorskim z Anetą Jadowską (ja poszłam na prelekcję o okrętach i niezbyt dobrze na tym wyszłam :/ ). A ponieważ był to konwent "pierwszych razów", więc wzięłam udział w konkursie wiedzowym z uniwersum Thornu i ku memu zaskoczeniu zajęłam drugie miejsce :D W rezultacie zdobyłam trochę waluty konwentowej, którą wypadało na coś wymienić. Opcji nie było za wiele, ale wypatrzyłam pierwszą książkę z serii o Stracharzu, więc wzięłam i nie żałuję (pochłonęłam ją w poczekalni wrocławskiego dworca, gdzie musieliśmy spędzić niemal sześć godzin, żeby móc dojechać do domu).
Co by nie pisać było tak fajnie, że syn już planuje pojechać ze mną na Pyrkon :D

A na koniec jeszcze dwa zdjęcia z toruńską piernikarką i jej pieskiem :)



Zdobycze konwentowe sfotografuję, gdy tylko pojawi się lepsze słońce :)

5 września 2014

Pelerynka irytująca bardzo

Tak, irytująca jest. A właściwie nie ona sama, tylko mój brak umiejętności w robieniu kapturów >.<

Ale oceńcie sami:

z kapturem leżącym na plecach nie wygląda wcale tak źle


ale już kaptur na głowie układa się dziwnie


I co myślicie?

14 sierpnia 2014

Houston, mamy problem

Pelerynce powoli przybywa pasków, niedługo zacznę robić kaptur. I tu pojawia się tytułowy problem: kaptur też ma być w paski, a ja kompletnie nie mam pomysłu, jak to zrobić, żeby się ładnie układały i bez większych przeskoków przechodziły w "ogon" :/


W rezultacie czarna rozpacz i inne takie, więc dobrze, że do konwentu jeszcze tyle czasu.
Chyba muszę poćwiczyć rozrysowywanie pomysłów, bo coś mi nie wychodzi dzierganie z głowy :/

10 sierpnia 2014

A może cosplay?

Czym jest cosplay? Najkrócej rzecz ujmując przebieraniem się za postać z filmu, książki czy innej opowieści.
Kiedy byłam mała bardzo lubiłam przebieranki, więc gdy na Facebooku pojawiło się wydarzenie "Dorowy cosplay na Coperniconie 2014" postanowiłam, że jeśli tylko uda mi się pojechać na Copernicon, to przebiorę się za jakąś postać z heksalogii.  Niestety ze względu na budowę ciała i brak umiejętności chodzenia na szpilkach większość pań odpadała :/ Po lekkich naciskach znajomych zdecydowałam się więc na chochlika :)

Jednym z elementów stroju ma być pelerynka z kapturem inspirowana tym cudem. Wczoraj wczesnym popołudniem prezentowała się tak (na zdjęciu jest też planowany zestaw włóczek, bo głupio tak prezentować wąziutki pasek robótki)


Natomiast dziś wygląda już tak


Trochę się boję, że nie uda mi się osiągnąć zamierzonego efektu i będę musiała spruć całość. Nie wiem także czy starczy mi włóczki, ale tę w razie czego zdołam dokupić.
Poza pelerynką strój będzie się składał z zielonych rajstop, glanów, koszuli oraz spódnicy i gorsetowego paska, które będę musiała jakoś sobie uszyć. W rękach, bo nie mam maszyny i nawet szyć na niej nie umiem. Przeraża mnie to z lekka, ale z paskiem pomoże mi mąż, a on z szyciem ręcznym radzi sobie lepiej ode mnie, więc jest nadzieja ;)

A na koniec mała zmiana tematu: taką dużą pieczarkę ostatnio kupiłam :)