Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 52 projekty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 52 projekty. Pokaż wszystkie posty

17 października 2015

Jesień powinna być kolorowa

Tymczasem w tym roku jakaś taka przygaszona jest. W związku z tym w ramach podkolorowywania jesieni zaczęłam Revontuli z pięknej estońskiej włóczki artystycznej. Wzięłam cieńszą niż w przepisie, więc chusta będzie bardziej "dziurawa" ;)


Od września chodzę na zajęcia z tańca brzucha. Trudne to, organizm nie chce współpracować, ale nie zamierzam się poddawać. Zwłaszcza że czasem coś już zaczyna wychodzić :)

Poza tym niewiele się u mnie dzieje, a gdy za dwa tygodnie zakończę pracę w muzeum będzie się działo jeszcze mniej. Chyba że ruszę w końcu z zaległymi robótkami, książkami i wpisami ;)

2 sierpnia 2015

Powoli do przodu

Ostatnio praca kradnie mi czas, a pogoda dobre samopoczucie, ale to nie znaczy, że porzuciłam bloga czy robótkowanie. Czerwona chusta ostatnio powiększyła się o kilka rzędów, a strój na Copernicon wzbogacił się o kilka elementów.


Poszukiwania spódnicy (w sklepie z odzieżą używaną) oraz dzwoneczków (w pudełkach z biżuteryjnymi przydasiami) zakończyły się sukcesem :)


Zrobiłam sporo frędzli. Głównie z próbek włóczek, które dostawałam przy okazji różnych zamówień.


Kupiłam ścinki skór i teraz mąż robi mi torebkę i podwójny pasek :) Możliwe, że powstanie coś jeszcze, bo całkiem sporo mamy tych "odpadów".

Do Coperniconu jeszcze ok. półtora miesiąca, więc chyba starczy mi czasu na dopracowanie pozostałych elementów. Zwłaszcza, że mimo wcześniejszych planów chyba jednak nie pojadę na Polcon, bo już drugi weekend upływa mi pod znakiem bólu głowy oraz wypadałoby zmniejszyć wydatki, bo jeszcze nie kupiłam soczewek, peruki i sandałów, a wyjazd na konwent też swoje kosztuje.
I na koniec mała reklama: żeby nie pogubić się przy tworzeniu stroju, zainstalowałam sobie na tablecie aplikację Cosplanner, w której zapisuję wszystkie planowane elementy. Mimo mego wrodzonego nieogarnięcia nawet się sprawdza :)

14 czerwca 2015

Znak życia

Praca, weekend w Prudniku i znów praca. Rezultat jest taki, że nie ma mnie na blogu i nie mam zbyt wiele do pokazania. Ale coś tam dziubię, na co mam trzy zdjęcia z dowodami :)

Starym bransoletkom zmieniłam przywieszki


Zrobiłam kwiatową broszkę i tęczową spinkę


Inaczej poskładałam kawałki starych biżutków

22 kwietnia 2015

(Prawie) pierwszy pancerzyk

Do ostatniego weekendu byłam przekonana, że dwa niedawno zrobione pancerzyki są pierwszymi robionymi od góry w mojej historii. Jednak ku swemu zdziwieniu podczas szukania rzeczy, które zapakuję do worka próżniowego odkryłam jeden niemal skończony i drugi ledwie zaczęty. Jeszcze nie wiem co z nimi zrobię. Najpierw chyba pochowam nitki w drugim niedawno zrobionym, bo na razie tylko jeden udało mi się skończyć włącznie z ukryciem nitek, przeprać i sfotografować podczas suszenia.

Oto i on


Zdjęcie na ludziu kiedyś pewnie będzie, ale najpierw musi wyschnąć ;)

Mam wielką ochotę zacząć coś nowego w ramach pocieszenia, bo w tym roku na Pyrkonie mnie nie będzie :( Jeśli jedziecie, to pozdrówcie Poznań ode mnie :)

10 kwietnia 2015

Składaczki

W ramach projektu z Urzędu Pracy miałam wczoraj rozmowę z panią psycholog. Nie wiem, co będzie dalej. Chyba będę musiała czekać na kolejny telefon. Trochę to chyba potrwa, bo w projekcie jest kilkadziesiąt osób i każdy musi najpierw przejść przez rozmowę z psychologiem. Całkiem prawdopodobne, że następny etap dopiero w maju :/

Po zrobieniu testu pani psycholog stwierdziła, że jestem typem introwertycznym (nikt się tego nie spodziewał, prawda? ;) ), a dokładniej INFP lub ISFP, bo drugiej literki mi wyszło po równo i w sumie oba opisy trochę się zgadzają.

Ale wróćmy do naszych baranów, czyli pretekstu do napisania tej notki. Otóż przez tę rozmowę całe popołudnie i wieczór dręczyło mnie, że przydałoby się zrobić znów coś biżuteryjnego. W rezultacie powstały takie proste składaczki "fajerflajowe" :D


4 kwietnia 2015

Kot z czubkiem

Kiedyś, dawno temu, gdy jeszcze robiłam kotki z prostokąta, wymyśliłam sobie broszkę. W końcu ją zrobiłam i stwierdzam, że nawet mi się podoba :)


Wykończenie go jest niewątpliwym sukcesem, bo ostatnio mam problem z doprowadzaniem robótek do finalnego wyglądu. W rezultacie moje neurony, kwiatki i inne drobiazgi leżą i czekają na zmiłowanie, a ja w tym czasie dłubię pancerzyk, bo chcę się nauczyć robić sweterki od góry. Znaczy chyba już umiem, ale zawsze lepiej nabyć trochę więcej praktyki przed zaczęciem wymarzonego cuda ;)
Trzymajcie się ciepło, a ja idę walczyć z potworem zwanym przedświątecznymi zakupami.

18 stycznia 2015

1/52 z jednego kłębka

Z jednego kłębka na tydzień pierwszy czyli skończona już chusta w ciągu Fibonacciego :)


Kolejne rzędy prawych i lewych oczek odpowiadają kolejnym liczbom ciągu, a ażurowy brzeg ma zapobiec zwijaniu. Chyba trochę za ciasno wyszło mi zamykanie oczek, ale stwierdziłam, że lepszy trochę ciaśniejszy, który prawdopodobnie da się naciągnąć, niż zbyt luźny, przy którym brzeg się będzie zwijał.

Złapałam lekkie opóźnienie, bo nie mam nastroju na blokowanie ani robienie czegokolwiek poza chustami, ale walczę z tym i powinno mi się udać niedługo zaprezentować coś nowego :)