MOTTO

I am a leaf on the wind - watch how I soar.
Hoban 'Wash' Washburn

1 stycznia 2014

Wiem, że środa, ale...

No właśnie. Jest środa, wypadałoby umieścić wpis czytelniczo-dziergający, ale jest Nowy Rok, mąż z synem siedzą w domu, a to oznacza, że zamiast czytać, sięgam po film lub kombinuję, co by tu jeszcze upiec czy ugotować.*

Ale nie martwcie się, nie zostawię Was dzisiaj z niczym :) Będzie trochę wspomnień i bardzo sympatyczny smok.

Jak pewnie pamiętacie, w 2012 roku przyplątała się do mnie wredna dolegliwość zwana zespołem cieśni nadgarstka**, która spowodowała, że po długim chorobowym w lutym minionego roku straciłam pracę. Na szczęście rehabilitacje pomogły na tyle, że obeszło się bez operacji, strach jednak pozostał, więc robótkowo ten rok nie był najlepszy. Walczę jednak uparcie z głupim odruchem, który nakazuje mi oszczędzać rękę, bo przekonałam się już dawno, że nie chodzi o to, by jak najmniej obciążać nadgarstek, tylko o to, by nie obciążać go nadmiernie. "Oszczędzanie" nadgarstka powoduje jego gorsze ukrwienie i w rezultacie pogarsza sytuację, bo dolegliwości mogą objąć w rezultacie całą rękę.

Ale dość już o przykrościach.
Rok 2013 leciał sobie swoim torem, a w moim życiu robiło się "zdziwniej i zdziwniej", jak to mówiła Alicja. Wszystko przez to, że postanowiłam w tym roku, całkiem niespodziewanie dla samej siebie, pojeździć po Polsce. Zaczęło się od spotkania z Jakubem Ćwiekiem w Opolu (promocja książki "Dreszcz"), a później już poszło. W rezultacie byłam w tym roku na Dniach Fantastyki we Wrocławiu, urodzinowym przyjęciu-niespodziance zorganizowanym dla Anety Jadowskiej w Toruniu, Coperniconie też w Toruniu, w Opolu na spotkaniu w ramach trasy Rock & Read (znów Jakub Ćwiek, tym razem promujący "Chłopców 2")  i Fantasy Expo we Wrocławiu (na ostatnich dwóch byliśmy całą rodziną :) ). Poza wymienioną wyżej dwójką pisarzy miałam okazję spotkać Tess, zwierza popkulturalnego, Kobietę Ślimaka, ludzi tworzących blogi Po prostu kopytko! i Geekozaur, Darkena oraz trzy toruńskie Wiedźmy i jedną psychofankę Anety ;) Jeśli kogoś pominęłam, to bardzo przepraszam.

Czas na obiecanego smoka :) Zrobiłam go według znanego już Wam wzoru, ale tym razem smok jest czerwony (bo miał być Smaug) i ma niebieski szaliczek (bo miał być Sherlock). Drodzy Państwo, przed Wami Smauglock, który poleciał do fanki Benedicta Cumberbatcha, dla której robiłam prezent w ramach organizowanego przez zwierza Secret Santa.



To właśnie on był tajemniczymi czerwonymi "cosiami" ;)

Na dziś tyle. Więcej wspomnień oraz noworoczne postanowienia w następnym wpisie :)

* Osoby zainteresowane akcją "Wspólne dzierganie i czytanie" odsyłam tutaj
** Miałam napisać coś więcej o tym schorzeniu, ale gdy tylko zaczynam wpis, zaczynam się też denerwować i w rezultacie kasuję wszystko :/

W odpowiedzi na komentarze:

monotema - Tak, dochód ze sprzedaży książeczki jest przeznaczony na organizację propagującą czytelnictwo wśród dzieci :) A chustę już skończyłam, więc pewnie niedługo pojawi się na blogu :)
Hardaska - Nie mam pomysłu na wykończenie, więc mojego otulacza jeszcze nie zrobiłam, ale możesz zajrzeć np. tutaj. Wydaje mi się, że poza ładnym wyglądem, otulacze mają za zadanie chronić ręce pijącego. A co do bajek, to zgadzam się w całej rozciągłości :)
Pani Niteczka - Dziękuję bardzo za życzenia i wzajemnie dużo zdrowia, miłości i spełnienia marzeń życzę :)
Makneta - Dziękuję i również życzę miłości, zdrowia i spełnienia marzeń :) A chusta niedługo powinna się tu pojawić.

1 komentarz:

  1. Śliczny smok. Cieszę sie , że nie obciążasz nadgarstka a spokojnie tworzysz:) Pozdrowienia od Tuśki:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :*

ShareThis

Related Posts with Thumbnails