MOTTO

I am a leaf on the wind - watch how I soar.
Hoban 'Wash' Washburn

22 stycznia 2014

Coś wypranego, coś niedokończonego...

Jeszcze jest środa, więc wpis z cyklu czyteniczo-dzierganego :)

Dziś przede wszystkim zajęłam się przepraniem trzech ukończonych niedawno rzeczy: chusty, którą wcześniej pokazywałam w ramach zabawy, szalika z poprzedniej środy i golfika, który niedawno znalazłam i który wymagał tylko zszycia kawałka (chyba nie jest najlepiej zrobiony, ale trudno).



Do dziergania wzięłam czapkę, którą planowałam zrobić przed nadejściem zimy, ale przeciągająca się jesień jakoś tak mnie zniechęciła ;) Natomiast do czytania wzięłam Arkę zabójców Asy Schwarz. Zapowiada się bardzo ciekawie: młoda aktywistka Greenpeace zostaje zamieszana w okrutne zabójstwa na szefach firm należących do tzw. Brudnej Trzydziestki. W dodatku niedawno w dziwnych okolicznościach została sierotą i spadkobierczynią połowy majątku matki. Kim są Przyjaciele Nefilim, którzy odziedziczyli drugą połowę? Kto usiłuje skierować podejrzenia na dziewczynę? Jaki związek ze sprawą mają biblijne cytaty i Cztery stadia okrucieństwa Williama Hogartha?



W odpowiedzi na komentarze:

Olaboga - Dziękuję :) Zawsze możesz wrócić do czytania Sherlocka :)
Makneta - Przy dobrych ustawieniach czytanie na telefonie nie sprawia problemów. Też mi się podoba z samymi frędzelkami, więc tak go zostawiłam :)
szyleczko - Na razie przetestowałam Karbonzy i dobrze się na nich robi. Niedługo przetestuję kolejne.
hrabina - Nie wiem, czy trochę nie zbyt kolorowy ten szalik dla mnie. Druty na razie czekają na testy.
monotema - Holmesa bardzo fajnie się czyta, więc sięgnij po niego :) Również pozdrawiam :)
edi-bk - Czytanie na telefonie to żaden problem. Mogę sobie ustawić czcionkę i jasność, więc dobrze się czyta :)
Rena Goralewicz - Jeśli czytam książkę w wersji papierowej, to albo czytam, albo dziergam. Jeśli to książka na telefonie, to... Hmm, w sumie tak samo, tylko w tym drugim przypadku częściej przeskakuję od robótki do książki i z powrotem.

7 komentarzy:

  1. Szalik jest świetny!Nie wiem czy za kolorowy, ale to już kwestia tego co się komu podoba. Piękny na szare, zimowe dni. Juz jako kolejna osoba przypomniałas mi o golfiku. kurczę, może pomyślę o czyms takim!

    Anka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach! Skończyłaś golfik, ale super!!! :) A szalik żywiołowy, tak ma być :)

    OdpowiedzUsuń
  3. szalik super. lubie zimą takie słoneczne kolorki rozgrzewają ..|:) szczególnie taj jak dzisiaj w 20 stopniowy mróz.;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak widać w otulacze jesteś zaopatrzona dobrze:-))) tylko czapki brakuje ale ta sie właśnie robi. Książkę mam zapisaną i ma naprwdę niezłe recenzje na Lubimyczytać. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka, z twojego opisu, zapowiada się świetna. Zapamiętam!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę tu całą serię wspaniale wykonanych rzeczy. Przyznam,że lubię prac rzeczy nowo zrobione. nabierają blasku. Ciekawa literatura z Greenpeace w tle.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szalik aż oczy ciągnie, kolorki super!
    Nie bolą Cię oczy od czytania w telefonie? ja nie daję rady ...
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :*

ShareThis

Related Posts with Thumbnails