13 grudnia 2010
Idę na łatwiznę...
24 listopada 2010
Muszę, bo pęknę
Jestem wściekła jak diabli: nagle okazało się, że trzeba koniecznie przyjechać do kliniki przed godziną podaną przy ustalaniu daty wizyty oraz znać nazwisko lekarza, do którego się idzie >_< Czy muszę dodawać, że przy poprzednich wizytach brano pod uwagę nasz brak możliwości przebycia 139 kilometrów dzielących Nysę od Katowic inaczej niż pociągiem, nie zwracano uwagi na spóźnienia (rekordowe z powodu śniegu sięgnęło niemal 2 godzin) i nigdy nie podawano nazwiska lekarza (jedynie przy umawianiu pierwszej wizyty mieliśmy podany numer pokoju, a w pokojach siedzi na ogół po dwóch lekarzy)?
Na całe szczęście krótkowzroczność lekko się dziecięciu cofnęła (nie wiem, jak to możliwe, ale to fakt), a następna (i prawdopodobnie ostatnia) wizyta czeka nas za rok :)
Na całe szczęście krótkowzroczność lekko się dziecięciu cofnęła (nie wiem, jak to możliwe, ale to fakt), a następna (i prawdopodobnie ostatnia) wizyta czeka nas za rok :)
14 listopada 2010
Bomb(k)owy recykling
Pierwsza bombka z papierowego pierścienia po izolacji jest już gotowa.
Moim zdaniem wyszło całkiem nieźle :)
Moim zdaniem wyszło całkiem nieźle :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

