Zapomniałam naładować akumulatorki do aparatu, więc zdjęcie musiałam zrobić komórką. Poza tym dopiero wieczorem wzięłam się za robienie kartek i zbyt późno zorientowałam się, że rano nie będę miała jak cyknąć fotek, bo wstanę, gdy syn już będzie w szkole...
W rezultacie mam tylko słabą fotkę trzech z sześciu wykonanych wczoraj kartek :(
Dziś planuję porobić kolejne. Może tym razem się nie zagapię...
14 grudnia 2010
13 grudnia 2010
Idę na łatwiznę...
24 listopada 2010
Muszę, bo pęknę
Jestem wściekła jak diabli: nagle okazało się, że trzeba koniecznie przyjechać do kliniki przed godziną podaną przy ustalaniu daty wizyty oraz znać nazwisko lekarza, do którego się idzie >_< Czy muszę dodawać, że przy poprzednich wizytach brano pod uwagę nasz brak możliwości przebycia 139 kilometrów dzielących Nysę od Katowic inaczej niż pociągiem, nie zwracano uwagi na spóźnienia (rekordowe z powodu śniegu sięgnęło niemal 2 godzin) i nigdy nie podawano nazwiska lekarza (jedynie przy umawianiu pierwszej wizyty mieliśmy podany numer pokoju, a w pokojach siedzi na ogół po dwóch lekarzy)?
Na całe szczęście krótkowzroczność lekko się dziecięciu cofnęła (nie wiem, jak to możliwe, ale to fakt), a następna (i prawdopodobnie ostatnia) wizyta czeka nas za rok :)
Na całe szczęście krótkowzroczność lekko się dziecięciu cofnęła (nie wiem, jak to możliwe, ale to fakt), a następna (i prawdopodobnie ostatnia) wizyta czeka nas za rok :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
