18 lutego 2009

Znajdki

Takie dwa maluchy znalazłam wczoraj. Nawet nie pamiętam, kiedy je zrobiłam i do czego chciałam ich użyć.

Pyszny krem truskawkowy 38x38 mm.


Cukierek 25x25 mm


Oczywiście zdjęcia przekłamane wyszły :(

A tak poza tym, to jestem znów zestresowana kwestią pracy męża, bo praca niby jest i zamówienia są, ale przez kryzys zakład musi poszukać nowych dostawców części >_<

17 lutego 2009

Wewnętrzne bogactwo biegnie z wilkami

Właśnie wczoraj skończyłam czytać drugą z zakamuflowanych w tytule książek, czyli Biegnącą z wilkami Clarissy Pinkoli Estes (mam nadzieję że dobrze odmieniłam). O czym ta książka? Najkrócej mówiąc o ułamkach starej wiedzy, która przetrwała w baśniach i innych opowieściach.
Jak strasznie okalecza, upośledza się dziś dzieci, karmiąc je bajkami bez przemocy!
Do pierwszej książki, czyli Twojego wewnętrznego bogactwa ( lub jak kto woli Ścieżki prostej obfitości) Sarah Ban-Breathnach, wracam chyba trochę zbyt rzadko. A może tylko zbyt rzadko korzystam praktycznie z rad autorki...
Ale nie o tym chciałam pisać. Chciałam opowiedzieć trochę o tych książkach, żeby zachęcić Was do sięgnięcia po nie, ale coś mi nie wychodzi. Im dłużej nad tym myślę, im dłużej ponawiam próby, tym mniej sensu w mojej notce. Coś w stylu "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było." ;)

A teraz coś z zupełnie innej beczki: przeglądając rzeczy z pudła leżącego w szafie, trafiłam na "napoczęty" haft węzła w celtyckim stylu. Myślę sobie, że skoro scrapkowo-szydełkowy zastój umysłowy mam, to może krzyżykowanie pozwoli rozruszać mózg...

Żeby już był piątek! Miałabym za sobą wyjazd z synem na panfundoskopię, czy jak się to dziwne badanie nazywa >_<

16 lutego 2009

Siedzę i płaczę



Where do I begin?
To tell the story of how great a love can be
The sweet love story that is older than the sea
The simple truth about the love she brings to me
Where do I start?

With her first hello
She gave a meaning to this empty world of mine
There'd never be another love, another time
She came into my life and made the living fine
She fills my heart

She fills my heart with very special things
With angels' songs, with wild imaginings
She fills my soul with so much love
That anywhere I go I'm never lonely
With her around, who could be lonely?
I reach for her hand
It's always there

How long does it last?
Can love be measured by the hours in a day?
I have no answers now, but this much I can say
I know I'll need her 'til the stars all burn away
And she'll be there

How long does it last?
Can love be measured by the hours in a day?
I have no answers now, but this much I can say
I know I'll need her 'til the stars all burn away

And she'll be there


A tu jeszcze raz z fragmentami filmu

15 lutego 2009

Protest przeciwko protestom

Z okazji wczorajszego święta pojawiły się na wielu blogach protesty z tłumaczeniem, że Walenty jest patronem chorych na padaczkę, a nie zakochanych. Otóż mylicie się dziewczyny, bo jest Walenty także patronem zakochanych. Najciekawsze w tym wszystkim, że męczennik, patron epileptyków i patron zakochanych to nie jeden i ten sam Walenty, a rzekomo trzech świętych o tym imieniu czczonych tego samego dnia. Święto Walentego umieszczono w kalendarzu 14 lutego, by wyprzeć o dzień późniejsze Luperkalia, czyli rzymskie święto płodności. Udało się tylko na kilka wieków: pod koniec V Luperkalia zostały zniesione przez papieża Gelazego I, a w 1496 papież Aleksander VI ogłosił Walentego patronem zakochanych.
W związku z tym protestuję przeciwko robieniu z 14 lutego święta epileptyków.