Naszło mnie na dziwne piosenki (po głowie uparcie chodzi mi "Cztery mile za Warszawą"), więc przeszukałam You Tube i znalazłam
Muszę koniecznie dorwać kiedyś tę kasetę ( a najlepiej reedycję na CD niech zrobią).
Miałam nadrabiać zaległości, ale jakoś się nie czuję :(
17 września 2009
15 września 2009
Wiersz mnie się przypomniał...
Konstanty Ildefons Gałczyński
Lilie
albo kwiatki prohibicyjne
ballada ostrzegająca
Sensacja niesłychana:
pani zdradziła pana.
I zostały na biurku
te słowa: - Drogi Jurku,
przebacz. Jadę przez Kielce.
Fatum. Zupa w butelce.
O, hydo, o, nieszczęście!
o, niecny paradoksie!
Pan włożył w kieszeń pięście
i po ulicach wlókł się.
I błądził straszną marą,
jak jaki Andrzej Strug...
Do maleńkiego baru
stuk, puk, stuk, puk.
Wychodzi portier-szpicel,
z punktu po mordzie wali:
- Koniec z alkoholizmem,
nie ma spirytualii.
Tutaj mąż się rozełkał,
dziwne rzeczy postrzega:
- Ha, pójdę do Pawełka,
na Ceglaną, "Pod Zegar".
I chociaż traci wiarę
(czarne niebo i bruk),
do knajpki "Pod Zegarem"
stuk, puk, stuk, puk.
Stuka nogą i głową
jak Porfirion Osiełek,
wreszcie z lampą naftową
wyszedł siwy Pawełek.
- Próżne twoje stukanie,
nadaremna ochota,
nie ma wódki, kochanie,
smutnym została słota.
Rzucił się pan ze skały,
przeklął żonę i zupę...
i puchacze puchały
nad ha mężem, ha trupem.
Lilie
albo kwiatki prohibicyjne
ballada ostrzegająca
Sensacja niesłychana:
pani zdradziła pana.
I zostały na biurku
te słowa: - Drogi Jurku,
przebacz. Jadę przez Kielce.
Fatum. Zupa w butelce.
O, hydo, o, nieszczęście!
o, niecny paradoksie!
Pan włożył w kieszeń pięście
i po ulicach wlókł się.
I błądził straszną marą,
jak jaki Andrzej Strug...
Do maleńkiego baru
stuk, puk, stuk, puk.
Wychodzi portier-szpicel,
z punktu po mordzie wali:
- Koniec z alkoholizmem,
nie ma spirytualii.
Tutaj mąż się rozełkał,
dziwne rzeczy postrzega:
- Ha, pójdę do Pawełka,
na Ceglaną, "Pod Zegar".
I chociaż traci wiarę
(czarne niebo i bruk),
do knajpki "Pod Zegarem"
stuk, puk, stuk, puk.
Stuka nogą i głową
jak Porfirion Osiełek,
wreszcie z lampą naftową
wyszedł siwy Pawełek.
- Próżne twoje stukanie,
nadaremna ochota,
nie ma wódki, kochanie,
smutnym została słota.
Rzucił się pan ze skały,
przeklął żonę i zupę...
i puchacze puchały
nad ha mężem, ha trupem.
13 września 2009
Szalik i wspomnienie z wakacji :)
Szalik skończony, czeka tylko na pranie i zaszycie nitek. Mam nadzieję uporać się z tym dzisiaj. Na razie zdjęcia niewykończonego brudasa ;P


To tylko jego końcówka. Może po rozłożeniu do suszenia uda mi się sfotografować większy kawałek... Na pewno nie zdołam uchwycić całego, bo szalik ma jakieś 170 cm długości.
I wspomnienie sierpniowego weekendu, wypełnionego Metalową Twierdzą :)

To zdjęcie zrobiliśmy sobie w czasie drogi w piątek, czyli pierwszego dnia.

A tu dzień trzeci, gdy rodzice poszli sobie pod scenę, a biedne dziecię dostało aparat z nakazem wykonania kilku fotek :P
To tyle na dzisiaj. Idę szykować ciasto na pizze zawijane :)
Uwaga! Sprostowanie na żądanie syna :) Niniejszym oświadczam, że sformułowanie "biedne dziecię" jest niezgodne z prawdą, bo on to zrobił z przyjemnością :)
A tak poza tym, to bardzo dziękuję za Wasze miłe komentarze :*
To tylko jego końcówka. Może po rozłożeniu do suszenia uda mi się sfotografować większy kawałek... Na pewno nie zdołam uchwycić całego, bo szalik ma jakieś 170 cm długości.
I wspomnienie sierpniowego weekendu, wypełnionego Metalową Twierdzą :)
To zdjęcie zrobiliśmy sobie w czasie drogi w piątek, czyli pierwszego dnia.
A tu dzień trzeci, gdy rodzice poszli sobie pod scenę, a biedne dziecię dostało aparat z nakazem wykonania kilku fotek :P
To tyle na dzisiaj. Idę szykować ciasto na pizze zawijane :)
Uwaga! Sprostowanie na żądanie syna :) Niniejszym oświadczam, że sformułowanie "biedne dziecię" jest niezgodne z prawdą, bo on to zrobił z przyjemnością :)
A tak poza tym, to bardzo dziękuję za Wasze miłe komentarze :*
12 września 2009
Szydełkuję sobie
Dzielnie zmagam się z szalikiem ze znalezionego gdzieś w sieci wzoru. Niby tylko pięć okrążeń, a czasu zajmują sporo >_< Oczywiście dopiero zaczynając czwarte, zorientowałam się, że w poprzednich rzędach słupki miały być pojedyncze, a nie podwójne, ale stwierdziłam, że tak też jest dobrze i robię dalej. Podejrzewam, ze gdybym spruła, to szalik by nie powstał.
A żeby nie było tak pusto, pokażę Wam narzutkę, którą zrobiłam sobie jeszcze w czerwcu.
A żeby nie było tak pusto, pokażę Wam narzutkę, którą zrobiłam sobie jeszcze w czerwcu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)