4 listopada 2015

Pycha

Pewnie chodzi o jeden z grzechów głównych, ale ponieważ jestem chora, pycha kojarzy mi się wyłącznie z pysznym jedzeniem. Takim, które poprawia nastrój zepsuty katarem, bólem gardła i rosnącą temperaturą. Planowałam coś większego, ale skończyło się na muffinkach.



Jak zwykle wzięłam podstawowy przepis i go lekko zmodyfikowałam. W tym wypadku modyfikacje to płatki czekoladowe i mała część mąki pszennej zastąpiona mąką z pestek arbuza. Dobrze czytacie, z pestek arbuza. Taka mąka ostatnio pojawiła się w naszym sklepie, więc nie byłabym sobą, gdybym nie przetestowała ;) Niestety mąka nie nadaje się dla osób z celiakią, bo może zawierać śladowe ilości glutenu :(

Ps. Wiem, mam dzień opóźnienia w stosunku do planu tematów, ale zatoki mi utrudniają życie.

2 listopada 2015

Ranek

Nie lubię wstawać rano, ale tę piosenkę lubię bardzo :)



Więc good morning to you! :D

1 listopada 2015

Smutek

Makneta wymyśliła nową zabawę

https://www.facebook.com/events/112067535818269/

Postanowiłam spróbować, choć lista tematów taka nie moja


Na przykład 1 listopada wcale nie kojarzy mi się ze smutkiem. Już prędzej z zadumą, nie zawsze prawdziwą. Ale zostawmy ten temat.
Myślałam, że może napiszę o czymś, co mnie ostatnio zasmuciło, ale znalazłam co najwyżej rzeczy irytujące, denerwujące lub przykrości, nad którymi dość szybko można przejść do porządku dziennego. Choć dwukrotne prucie ostatnich kilku rzędów prawie ukończonej Revontuli to coś, co może człowieka doprowadzić do furii >.<
Ale zawsze lepiej się cieszyć, niż smucić ;)

17 października 2015

Jesień powinna być kolorowa

Tymczasem w tym roku jakaś taka przygaszona jest. W związku z tym w ramach podkolorowywania jesieni zaczęłam Revontuli z pięknej estońskiej włóczki artystycznej. Wzięłam cieńszą niż w przepisie, więc chusta będzie bardziej "dziurawa" ;)


Od września chodzę na zajęcia z tańca brzucha. Trudne to, organizm nie chce współpracować, ale nie zamierzam się poddawać. Zwłaszcza że czasem coś już zaczyna wychodzić :)

Poza tym niewiele się u mnie dzieje, a gdy za dwa tygodnie zakończę pracę w muzeum będzie się działo jeszcze mniej. Chyba że ruszę w końcu z zaległymi robótkami, książkami i wpisami ;)