22 lutego 2019

Dzieje się?

Wielokrotnie obiecywałam sobie, że w końcu wrócę do bloga i ogarnę stronę na FB, ale zawsze było "coś", jakiś powód-wymówka, który przeszkadzał. Na przykład taniec, bo muszę ćwiczyć, bo nowy układ, bo zawody, bo... Albo brak nowych robótek, lub ich zdjęć, dobrych zdjęć, a w ogóle to co bym miała napisać?
Ale koniec z wymówkami (mam nadzieję). W ramach spóźnionego postanowienia noworocznego chciałabym umieszczać tu choć jeden wpis tygodniowo. Zobaczymy czy mi starczy zapału ;)

Po pierwsze zapraszam na stronę naszego zespołu Nashita Bellydance Group :)
Po drugie zapraszam na mojego Instagrama :)

A żeby nie było, że nic nie robię


Oto flan (lub pudding) zrobiony według tego wzoru na Sweetcon, czyli jednodniowy konwent, który odbędzie się w naszej bibliotece, a w którego ekipie organizacyjnej jest mój syn :)

Na koniec proszę o trzymanie kciuków jutro po siedemnastej, bo czeka mnie solowy debiut sceniczny i bardzo się stresuję.

13 lipca 2016

(Po)sezonowo

Występem na Przystanku Rybak 9 lipca skończył się dla nas sezon taneczny. Było trochę ciężko, bo za scenę miałyśmy kawałek drogi wyłożonej kostką brukową oraz trochę dziwnie, bo obok był kościół, a cała impreza odbywała się na terenie ośrodka formacyjnego. Ale dałyśmy radę i podobałyśmy się :)

W piątek przed imprezą kończyłam obszywać choli, żeby nie było takie "łyse" ;) Efekt nie jest zły :)


W poniedziałek postanowiłam zlitować się w końcu nad mrożonymi wiśniami i zrobić z nich czekowiśnię. Posiłkowałam się tym przepisem, ale kakao zastąpiłam czekoladą do gotowania.


Pogoda skłania do leżenia plackiem w ciemnym pokoju (choć nawet to nie chroni od przegrzania), ale próbuję się zmobilizować do przerobienia kilku rzeczy w inne rzeczy. W planach poprawienie kilku koszulek do spania, uszycie jakichś torebek z zasłonki oraz eksperymenty nalewkowe i trochę słoiczków z przetworami. Trzymajcie kciuki :)

26 czerwca 2016

Złodziej czasu

Przygotowania do Magii Tańca i Otwarcia Sezonu Turystycznego pochłonęły mnie tak, że nawet nie miałam czasu/pomysłu/chęci na cokolwiek niezwiązanego z występami. Stres był spory, bo nie dość, że na obu imprezach zaprezentowałyśmy dwa układy czyli "Dziewczynę kowboja", z którą wystąpiłyśmy wcześniej na zawodach oraz nowe show z woalami, to jeszcze musiałam samodzielnie skompletować sobie strój, bo jestem za niska, by coś pożyczyć od instruktorki lub kogoś z jej poprzedniego zespołu. Już nie wspominając o takim szczególe, że z okazji otwarcia sezonu występowałyśmy na scenie. Na szczęście wszystko się udało, mimo stresu wypadłyśmy bardzo dobrze, a ja nie przydepnęłam sobie spódnicy.


Będę musiała ją poprawić, bo nie pomyślałam o odcięciu fabrycznych brzegów, ale i tak nie wyglądałam źle.


Biorąc pod uwagę to, że to moja pierwsza spódnica, w dodatku szyta z koła i ze śliskiego materiału, to śmiem twierdzić, że jest bardzo dobra :) A dzięki stopce do podwijania bez większych problemów poradziłam sobie z dołem :)

Jeśli chcecie zobaczyć jakie byłyśmy piękne, to zajrzyjcie tutaj

Teraz czas poprawić brzegi oraz ozdobić trochę choli (jakby ktoś nie wiedział, to jest to ten kaftanik służący mi za górę kostiumu), bo 9 lipca czeka nas kolejny występ. Oby nie było upałów i dużego wiatru.

20 maja 2016

Waga piórkowa

Zrobienie swetra chodzi za mną od dawna, ale jakoś nie umiałam się zmobilizować. Liczę, że teraz się uda, bo trafiłam na akcję CAŁA POLSKA DZIERGA PIÓRKOWE SWETERKI :)

http://knitologwpodrozy.blogspot.com/2016/05/caa-polska-dzierga-piorkowe-sweterki.html

Kliknięcie w obrazek otwiera wpis z bloga Knitolog w podróży :)
To ja może pójdę szukać włóczki...