O 5 rano pobudka, po 6 wyjazd (innego dojazdu nie mam), godzina błądzenia po Prudniku i... wyszłam poza miasto O_o Jakoś udało mi się wrócić i koło 9 dotarłam na teren wystawy. Rozłożyłam stoisko do końca (znów nie było to optymalne :/ ) i czekałam...
Odwiedziła mnie Ania :) Aniu, dziękuję bardzo za przyjście i zakupy :* Mam nadzieję, że nie wypadłam bardzo koszmarnie...
Halu, uśmiechu nie ma, bo nawet nie wiedziałam, że będę na zdjęciu.
Agatko, poszło całkiem nieźle, jak na pierwszy dzień drugiej wystawy w moim życiu.
I jeszcze zdjęcie z "wykańczania" kolejnego kota ;)
4 czerwca 2010
3 czerwca 2010
Przed Prudnikiem
Dziś pojechaliśmy do Prudnika, żeby częściowo rozłożyć stoisko. Na razie wygląda to tak
Kolory przekłamane, ale chyba czytelnicy bloga odwiedzający wystawę rozpoznają je. Szukajcie przy ścianie, po lewej od wejścia do hali, dziewiąte czy dziesiąte stoisko.
Do zobaczenia :)
Kolory przekłamane, ale chyba czytelnicy bloga odwiedzający wystawę rozpoznają je. Szukajcie przy ścianie, po lewej od wejścia do hali, dziewiąte czy dziesiąte stoisko.
Do zobaczenia :)
2 czerwca 2010
Po wystawie
Witam po długiej nieobecności :)
Jestem już po pierwszej wystawie, czyli "Kolorowych Jarmarkach" w Nysie. Frekwencja była dość słaba, ale jak dla mnie to nawet dobrze, bo mniejszy stres przeżywałam. Zdjęć tylko kilka, bo nie mam teraz głowy do przerabiania (druga wystawa się zbliża).
Pierwszego dnia rozłożyłam się fatalnie :/

Drugiego dnia było już znacznie lepiej :)

Jedyne zdjęcie, na którym są "chińskie" kolczyki (jak widzicie, choroba decoupage'owa mnie też dopadła ;) ). Z gapiostwa zwykłego nie poprosiłam męża o zrobienie fotek :(

Każdy kot z prostokąta zaliczył sesję brukową. Chyba im się podobało ;)



A tu banda gapiów ;) (żeby nie było nieporozumień: mam na myśli moje wytworki, a nie ludzi)

Na koniec dostałam podziękowanie :)

Z drugiej wystawy postaram się dać więcej zdjęć.
Susan, Twój album wysłałam wczoraj dalej.
Jestem już po pierwszej wystawie, czyli "Kolorowych Jarmarkach" w Nysie. Frekwencja była dość słaba, ale jak dla mnie to nawet dobrze, bo mniejszy stres przeżywałam. Zdjęć tylko kilka, bo nie mam teraz głowy do przerabiania (druga wystawa się zbliża).
Pierwszego dnia rozłożyłam się fatalnie :/
Drugiego dnia było już znacznie lepiej :)
Jedyne zdjęcie, na którym są "chińskie" kolczyki (jak widzicie, choroba decoupage'owa mnie też dopadła ;) ). Z gapiostwa zwykłego nie poprosiłam męża o zrobienie fotek :(
Każdy kot z prostokąta zaliczył sesję brukową. Chyba im się podobało ;)
A tu banda gapiów ;) (żeby nie było nieporozumień: mam na myśli moje wytworki, a nie ludzi)
Na koniec dostałam podziękowanie :)
Z drugiej wystawy postaram się dać więcej zdjęć.
Susan, Twój album wysłałam wczoraj dalej.
1 maja 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)




