MOTTO

I am a leaf on the wind - watch how I soar.
Hoban 'Wash' Washburn

25 października 2009

Skończyłam już...

...czapkę dla syna (wykonana pojedynczym ściągaczem). Teraz tylko ją wyprać, wraz z szalikiem boa, w którym w końcu zaszyłam nitki, oraz cienką opaską wykonaną ściegiem ryżowym i długim szalikiem dla syna (Puchatka, ściągacz podwójny). Golfik z przodzikiem poczeka chyba na opaskę w warkocz, bo nie chce mi się go zszywać (obie rzeczy z Puchatki). Musiałabym też zrobić sobie jakąś czapkę i ciepłe pończochy, które za mną chodzą od jakichś 10 lat, a mąż zastanawia się, czy nie zażądać czapki takiej, jak ta synowa... Coś czuję, że moja biedna, niemalże ukończona kamizelka z koła poczeka sobie do wiosny. Zwłaszcza, że najwyższy czas zacząć robić kartki świąteczne...
Postaram się jutro lub pojutrze wstawić zdjęcia wszystkich ukończonych wytworów.

Dobra, koniec przynudzania. W końcu nie za smęcenie dostałam takie oto wyróżnienie


Tak nagrodziła mnie pewna utalentowana kobieta, zwąca się Malowanym Imbryczkiem Dziękuję bardzo :* Swoje nominacje przedstawię, jak trochę ochłonę :)


Jeszcze tylko o rozdawnictwach napiszę i pójdę nadrabiać zaległości w czytaniu Waszych blogów.
Słodkości rozdają
Klara (ponieważ to candy z przesłaniem, więc postanowiłam wspomnieć o stronie, na którą trafiłam, czytając o raku piersi http://genetyka.com/)
Lena
Mordka

Przy okazji chciałabym podziękować Nessie za informację o wygranym candy.  Gdyby nie Twój komentarz, nie odkryłabym chyba, że czytnik zrobił mi brzydkiego psikusa i kilku blogów nie dodał do obserwowanych.

3 komentarze:

Dziękuję za Twój komentarz :*

ShareThis

Related Posts with Thumbnails