MOTTO

I am a leaf on the wind - watch how I soar.
Hoban 'Wash' Washburn

8 października 2009

Uwięzieni we własnym domu

Wczoraj wieczorem, gdy mąż wrócił z pracy, coś w drzwiach wejściowych trzasnęło i z trudem dały się otworzyć i zamknąć. Rano nastąpiła katastrofa: zostaliśmy uwięzieni. Mimo wysiłków męża drzwi nie dawały się otworzyć, więc trzeba było wezwać fachową pomoc, która za usługę policzyła sobie trzydzieści złotych O_o Sprawcą zamieszania okazał się dolny zamek, a właściwie połączona z nim klamka, która straciła łączność z tym takim metalowym języczkiem (fachowej nazwy nie znam). Przez kawałek złomu Młody spóźnił się do szkoły, a my mamy nieplanowane wydatki...

W ramach poprawiania nastroju zapisałam się więc na cukierki do:




Valfei (zapisy do 10 października)

 

Zaczarowanej (zapisy kończą się dzisiaj!)

 

Marcii (zapisy do 24 października)

 

Nadim (losowanie 15 października)

2 komentarze:

  1. ja to bym odczytała, jako znak z niebios :) nie ma chodzenia do pracy i do szkoły :) no lepiej być nie może (no ale w takim wypadku drzwi powinny się otwierać, gdy trzeba byłoby iść na zakupy np.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie zapomnę, jak podczas osiemnastki brata jeden z jego kolegów zatrzasnął się w toalecie (zerwał jakąś sprężynę w klamce czy coś takiego). Co to się później działo...
    No, ale za to jak ciekawie później wspominać takie historie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :*

ShareThis

Related Posts with Thumbnails