Czym jest cosplay? Najkrócej rzecz ujmując przebieraniem się za postać z filmu, książki czy innej opowieści.
Kiedy byłam mała bardzo lubiłam przebieranki, więc gdy na Facebooku pojawiło się wydarzenie "Dorowy cosplay na Coperniconie 2014" postanowiłam, że jeśli tylko uda mi się pojechać na Copernicon, to przebiorę się za jakąś postać z heksalogii. Niestety ze względu na budowę ciała i brak umiejętności chodzenia na szpilkach większość pań odpadała :/ Po lekkich naciskach znajomych zdecydowałam się więc na chochlika :)
Jednym z elementów stroju ma być pelerynka z kapturem inspirowana tym cudem. Wczoraj wczesnym popołudniem prezentowała się tak (na zdjęciu jest też planowany zestaw włóczek, bo głupio tak prezentować wąziutki pasek robótki)
Natomiast dziś wygląda już tak
Trochę się boję, że nie uda mi się osiągnąć zamierzonego efektu i będę musiała spruć całość. Nie wiem także czy starczy mi włóczki, ale tę w razie czego zdołam dokupić.
Poza pelerynką strój będzie się składał z zielonych rajstop, glanów, koszuli oraz spódnicy i gorsetowego paska, które będę musiała jakoś sobie uszyć. W rękach, bo nie mam maszyny i nawet szyć na niej nie umiem. Przeraża mnie to z lekka, ale z paskiem pomoże mi mąż, a on z szyciem ręcznym radzi sobie lepiej ode mnie, więc jest nadzieja ;)
A na koniec mała zmiana tematu: taką dużą pieczarkę ostatnio kupiłam :)
10 sierpnia 2014
4 lipca 2014
8 bitów
Przeglądając jakiś czas temu pinteresta natknęłam się na ośmiobitowe serduszka. Naszyjniki, kolczyki, tatuaże, rysunki na kubkach, poduszki... Dużo tego. Pomyślałam, że mogłabym sobie jakieś zrobić, ale z czego? I wtedy nieśmiało ze stosu przydasiów zawołała mnie plastikowa kanwa. W rezultacie powstają trzy serduszka, z których prawdopodobnie będzie naszyjnik :)
Przed Dniami Fantastyki chciałam sobie zrobić dziergany wianek, ale zadanie mnie przerosło i w rezultacie chodziłam z gołą głową :/ Mam jednak nadzieję, że uda mi się zamaskować niedociągnięcia i na kolejnych konwentach będę w wersji owiankowanej. Zdjęcia na razie nie będzie, bo nie ma się czym chwalić :P
Przed Dniami Fantastyki chciałam sobie zrobić dziergany wianek, ale zadanie mnie przerosło i w rezultacie chodziłam z gołą głową :/ Mam jednak nadzieję, że uda mi się zamaskować niedociągnięcia i na kolejnych konwentach będę w wersji owiankowanej. Zdjęcia na razie nie będzie, bo nie ma się czym chwalić :P
17 czerwca 2014
Nieśmiała próba
Od dawna myślałam o tym, żeby zrobić maskotkę wzorowaną na postaci z książki lub filmu, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. Cały czas gdzieś z tyłu głowy odzywał się głosik, że pewnie wyjdzie mi taki koszmarek jak te, które czasem widuję w sieci. Jednak w zeszłym miesiącu stwierdziłam, że trudno, najwyżej nikomu nie pokażę i zrobiłam Ją.
Do zrobienia jej wykorzystałam wzór na Królową Wampirzycę z książki "Szydełkowe stworki" Christen Haden. Przesadziłam trochę z ilością włosów, więc wyszło (jak to ktoś na FB ładnie określił) skrzyżowanie River Tam z River Song (bohaterka serialu Doctor Who), ale chyba na pierwszy raz może być :)
Maskotkowe plany na przyszłość mam ogromne: pozostali bohaterowie Firefly (także w wersji mysiej), Sherlock, kilku Doktorów, Pan Proper i Dzwoneczek z Chłopców, bohaterowie Świetlika w ciemności, Alicja, Sara Crewe z Małej księżniczki... Muszę tylko się zmobilizować, znaleźć wzory lub samodzielnie je stworzyć, zgromadzić włóczki i zacząć szydełkować. Choć trochę dziwnie mi się robi na myśl o czekającym na końcu zszywaniu części >.< Czy znacie jakieś dobre sposoby na mobilizację?
Pozwólcie przedstawić sobie River Tam z serialu Firefly
Do zrobienia jej wykorzystałam wzór na Królową Wampirzycę z książki "Szydełkowe stworki" Christen Haden. Przesadziłam trochę z ilością włosów, więc wyszło (jak to ktoś na FB ładnie określił) skrzyżowanie River Tam z River Song (bohaterka serialu Doctor Who), ale chyba na pierwszy raz może być :)
Maskotkowe plany na przyszłość mam ogromne: pozostali bohaterowie Firefly (także w wersji mysiej), Sherlock, kilku Doktorów, Pan Proper i Dzwoneczek z Chłopców, bohaterowie Świetlika w ciemności, Alicja, Sara Crewe z Małej księżniczki... Muszę tylko się zmobilizować, znaleźć wzory lub samodzielnie je stworzyć, zgromadzić włóczki i zacząć szydełkować. Choć trochę dziwnie mi się robi na myśl o czekającym na końcu zszywaniu części >.< Czy znacie jakieś dobre sposoby na mobilizację?
25 kwietnia 2014
Plany na weekend
Ostatnio opornie idzie mi róbótkowanie, a kolejne wpisy na bloga kończą na etapie kilkuzdaniowego wpisu, więc pomyślałam, że może notka o UFOkach spowoduje, że się choć trochę zmobilizuję i skończę co zaczęłam.
Części na zdjęciu to Cthulhu z książki Szydełkowe stworki Christen Haden i płaczący anioł według tego wzoru. Cthulhu prawdopodobnie dostanie cylinderek, bo pozazdrościłam Catulhu słodkiego Ktulaczka w kapelutku. Aniołowi natomiast chyba zdobię TARDIS, żeby nie było mu smutno.

Miało być tak pięknie. Przecież wzór nie jest bardzo skomplikowany, a chusty ażurowe umiem i lubię robić. Tymczasem Gail szła mi jak przysłowiowa krew z nosa, więc w rezultacie leży i czeka na lepszy moment.
Ten robak piaskowy to całkiem nowa robótka, ale też straciłam do niej serce, bo jakoś nie chce wyglądać jak oryginał.

Chciałam mieć na wiosnę śliczną Nimfę. Kupiłam włóczkę, wydrukowałam sobie tłumaczenie zrobione przez Truscaveczkę, po jakichś dwóch próbach załapałam o co chodzi i koniec. Leży kolejny wyrzut sumienia.

Oczywiście nie są to wszystkie Niedokończone Obiekty (sporo części jest rozrzuconych po kilku torbach i pudełkach), ale wyciąganie ich do zdjęcia skończyłoby się tym, że musiałabym zrobić porządki ;)
Mam nadzieję, że po weekendzie będę mogła zaprezentować Wam jakieś postępy. Wtedy też odpowiem na komentarze spod poprzedniego wpisu.
Miłego weekendu :)
Części na zdjęciu to Cthulhu z książki Szydełkowe stworki Christen Haden i płaczący anioł według tego wzoru. Cthulhu prawdopodobnie dostanie cylinderek, bo pozazdrościłam Catulhu słodkiego Ktulaczka w kapelutku. Aniołowi natomiast chyba zdobię TARDIS, żeby nie było mu smutno.

Miało być tak pięknie. Przecież wzór nie jest bardzo skomplikowany, a chusty ażurowe umiem i lubię robić. Tymczasem Gail szła mi jak przysłowiowa krew z nosa, więc w rezultacie leży i czeka na lepszy moment.
Ten robak piaskowy to całkiem nowa robótka, ale też straciłam do niej serce, bo jakoś nie chce wyglądać jak oryginał.

Chciałam mieć na wiosnę śliczną Nimfę. Kupiłam włóczkę, wydrukowałam sobie tłumaczenie zrobione przez Truscaveczkę, po jakichś dwóch próbach załapałam o co chodzi i koniec. Leży kolejny wyrzut sumienia.

Oczywiście nie są to wszystkie Niedokończone Obiekty (sporo części jest rozrzuconych po kilku torbach i pudełkach), ale wyciąganie ich do zdjęcia skończyłoby się tym, że musiałabym zrobić porządki ;)
Mam nadzieję, że po weekendzie będę mogła zaprezentować Wam jakieś postępy. Wtedy też odpowiem na komentarze spod poprzedniego wpisu.
Miłego weekendu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
