25 października 2014

Bezmiar cienizny

Kupiłam sobie kiedyś motek szarej Lana Gatto Harmony 2/30. Jakiś czas temu pokazałam na blogu zdjęcie dokumentujące przewijanie tej półtorakilometrowej cienizny. W końcu przyszedł czas na chustę. W planach miałam Walk in the World a While, nie odstraszyły mnie nawet osobno robione bordiury, ale poległam na dwóch lewych przerabianych razem za tylną pętelkę :( Na szczęście byłam przygotowana na taką ewentualność i miałam pod ręką wydrukowany wzór na Out of Gas. Trochę się boję, że może wyjść mała, bo wzięłam cieńszą włóczkę i cieńsze druty niż w przepisie, ale w sumie ja tez jestem mała, więc chyba się wyrówna ;)



Na tablecie natomiast Król Bezmiarów, którego zaczęłam w pociągu do Tułowic, a dopiero po powrocie do domu przekonałam się, że jest to tom drugi Księgi Całości. Trudno, Wiedźmina też czytałam nie po kolei.

Oczywiście dołączam tym wpisem do zabawy u Maknety :)

9 października 2014

Zapasy i lektury

Ten wpis miał być wczoraj, ale wzięłam się za zwijanie włóczki. 1500 metrów dało mi nieźle popalić, ale za to chusta będzie śliczna :)


Trzy godziny zwijania kłębka zaowocowały bólem ramienia, więc czapki Jayne'a, którą robię teraz z włóczki Katia Peru, nie powstało zbyt dużo, ale myślę, że jutro już będzie gotowa. Na zdjęciu poniżej kawałek czapki, mały kłębek długiej nitki i książka, którą planuję dziś zacząć, a może i skończyć, bo seria jest świetna :)


Na koniec jeszcze zdjęcie części moich zapasów zimowych. Mam nadzieję, że przed końcem zimy z motków zostaną resztki, a ja będę się mogła cieszyć cieplutkimi ubraniami :)


Zapasy wklejam przez Truscaveczkę, która nawet zrobiła odpowiednią odznakę...


...a wpis zgłaszam do zabawy u Maknety :)

1 października 2014

Znów dziergam i czytam

Zmobilizowałam się w końcu i zrobiłam zdjęcie czytelniczo-róbótkowe, więc ponownie dołączam do cotygodniowej zabawy :)

http://www.makneta.com/search/label/yarn%20along

Dziś skończyłam zaczętą w kwietniu Gail. Jeszcze tylko zblokuję i będę mogła pomyśleć, co z nią zrobić, bo zaczynam mieć więcej otulaczy, niż jestem w stanie nosić ;)
Kończę czytać "Zapisane w kościach" Simona Becketta. Jakoś powoli idzie, choć książka mi się podoba. Nie rozumiem tego :/


A na deser komplecik, który zrobiłam w zeszły weekend :) Jeśli klikniecie w zdjęcie, otworzy się blog z wzorem na opaskę.

http://taras-knits.blogspot.com/2008/03/ear-warmers-versions-1-2.html

W odpowiedzi na komentarze:

Lena MadHatter - Dziękuję :) Bardzo duży jest, nawet tatę przerósł :)
Kasia J. - Dziękuję :) Przystojny po tacie :)
Ewa - Dziękuję :)
Na Opak -Dziękuję :) Może na Facebooku?

23 września 2014

Zlot taki dobry, cosplay taki udany

W miniony weekend razem z synem pojechałam na Copernicon. Początkowo strasznie zjadały nas nerwy, bo pierwszy raz mieliśmy uczestniczyć w konkursie na najlepszy cosplay z uniwersum Dory Wilk. Syn miał o tyle lepiej, że przebranie się za Witkaca bardzo skomplikowane nie jest, ja natomiast stanęłam przed problemem "choćbym pękła, nie skończę wszystkiego zgodnie z planem". W rezultacie jeszcze w pociągu robiłam wiązanie do pelerynki, a ostatnie trzy paznokcie malowałam pod ławką tuż przed rozpoczęciem konkursu, starając się nie myśleć o wiązaniu paska, które nas przerosło. A później... Później nagle okazało się, że wygrałam :D Wszyscy uczestnicy dostali książki i cudne grafiki Magdaleny Babińskiej, Aneta Jadowska przeczytała nam pierwszy rozdział szóstego tomu przygód Dory i poszliśmy pod Krzywą Wieżę, gdzie robiliśmy sobie zdjęcia a Basia Karlik zagrała Kołysankę Dory Wilk.

Witkac i chochlik pod Krzywą Wieżą
Więcej zdjęć ze zlotu znajdziecie tutaj. Nasze niestety w większości kompletnie nie nadają się do publikacji, bo zapomnieliśmy przestawić aparat na tryb sportowy, a z emocji trzęsły nam się ręce.

Po zlocie planowaliśmy pójść na punkt o Tesli, ale musieliśmy uporać się z bagażami i zająć jakieś miejsce w szkole noclegowej. Trochę smutek, ale może jeszcze kiedyś na niego trafimy. Ogólnie kilka punktów nam przepadło (np. z powodu konieczności jedzenia - trzeba by zwalczyć ten zgubny nałóg ;) ), ale wysłuchaliśmy prelekcji Anety o morderczych duetach i o tym, dlaczego nie lubi Zmierzchu, byliśmy na pokazie Opowieści z Nyanii: Drużyna kocenia, syn zapoznał się z iGraniem z gruzem (ja w tym czasie słuchałam prelekcji Zwierza o Sherlocku) oraz był na spotkaniu autorskim z Anetą Jadowską (ja poszłam na prelekcję o okrętach i niezbyt dobrze na tym wyszłam :/ ). A ponieważ był to konwent "pierwszych razów", więc wzięłam udział w konkursie wiedzowym z uniwersum Thornu i ku memu zaskoczeniu zajęłam drugie miejsce :D W rezultacie zdobyłam trochę waluty konwentowej, którą wypadało na coś wymienić. Opcji nie było za wiele, ale wypatrzyłam pierwszą książkę z serii o Stracharzu, więc wzięłam i nie żałuję (pochłonęłam ją w poczekalni wrocławskiego dworca, gdzie musieliśmy spędzić niemal sześć godzin, żeby móc dojechać do domu).
Co by nie pisać było tak fajnie, że syn już planuje pojechać ze mną na Pyrkon :D

A na koniec jeszcze dwa zdjęcia z toruńską piernikarką i jej pieskiem :)



Zdobycze konwentowe sfotografuję, gdy tylko pojawi się lepsze słońce :)